„Dyletantom mówimy stanowcze NIE ! ” 29 Styczeń 2014 r. Dyrektor RDOŚ w Szczecinie odmówił „Pani Prezes” uzgodnienia warunków realizacji przedsięwzięcia farmy wiatrowej Grabowo-Małkocin.

 

Niestety dla Pani Prezes czasy Margonina i  stawianie farmy wiatrowej na podstawie preparowanych dokumentów  „to se ne vrati„. Po medialnym szumie jaki wywołali oponenci budowy farm wiatrowych w pobliżu zabudowań mieszkalnych mało jest teraz urzędników, którzy położyliby pod” topór sprawiedliwości  swoją głowę” w zamian za „dozgonną wdzięczność”  inwestorów PSEW.  Choć w naszej gminie znalazł się wyjątek od reguły i niedoszły kandydat na wójta Gminy Stargard w przyszłych wyborach samorządowych obiecywał’a i zapewniał’a,  że wiatraki w Grabowie i Małkocinie napewno staną.  Stanęło niestety na tym, że kandydat’ka jest niedoszły’ła jak i jego/jej obietnice.

Grzegorz Kubiak

Grzegorz Kubiak Dyrektor RDOŚ  Szczecin

 

Faktu nie zmienia, że dyrektor RDOŚ w Szczecinie podszedł do zagadnienia bardzo rzeczowo i wytknął Pani Prazes jej ignoranctwo i dyletanctwo w stosunku do Urzędu jakim jest RDOŚ , gminy Stargard oraz mieszkańców wsi Małkocin i Grabowo. Tu najwyższe słowa uzanania dla Dyrektora RDOŚ w Szczecinie Pana Grzegorza Kubiaka.

 

U dołu strony (po kliknięciu zielonej strzałki na pasku Spoti) materiał do pobrania w formacie PDF lub TXT
Postanowienie RDOŚ

Postanowienie RDOŚ

Postanowienie RDOŚ

Postanowienie RDOŚ

 

Postanowienie RDOŚ

Postanowienie RDOŚ

Postanowienie RDOŚ

Postanowienie RDOŚ

Postanowienie RDOŚ

Postanowienie RDOŚ

Postanowienie RDOŚ

Postanowienie RDOŚ

Postanowienie RDOŚ

Postanowienie RDOŚ

 

 

 

 

 

m4s0n501

Premier Tusk zreflektował się że wybory tuż tuż, a tak licznego elektoratu nie można lekceważyć. Jest duża szansa że będziemy mieli ustawę sejmową ustanawiającą odległości budowy farm wiatrowych od zabudowań.

W Sejmie walka z wiatrakamistop-wiatrakom

Premier obronił w Sejmie projekt PiS. Rano podczas głosowań posłowie pokłócili się o sprawę wiatraków.

PiS zgłosił projekt o zagospodarowaniu przestrzennym, który określał, że wiatraki można budować w odległości minimum 3 kilometrów od zabudowań i terenów leśnych. Jednak komisja i PO chciały odrzucenia projektu.

Projektu broniła w imieniu wnioskodawców Anna Zalewska. Podkreśliła, że w 2012 r. resort zdrowia zwracał uwagę, że bezpieczna odległość między elektrownią wiatrową a zabudową wynosi 2-4 km. „Wydawałoby się, że trzy kilometry to kompromis po to, żeby rzeczywiście zabezpieczyć interesy obywateli” – dodała.

Zalewska, powołując się na ustawę o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym, powiedziała, że jeśli gmina zdecyduje się na inwestycję, która obniża wartość nieruchomości, można ubiegać się o odszkodowania. Jej zdaniem w co drugiej gminie będą pozwy zbiorowe od mieszkańców, a gminy będą musiały wypłacić odszkodowania większe od tych, które uzyskują z przychodów z elektrowni wiatrowych.

Według posłanki PiS, nie ma niezależnych badań w sprawie oddziaływania elektrowni wiatrowych na środowisko. Zwróciła uwagę, że pełnomocnik ministerstwa zdrowia ds. zdrowia środowiskowego zasiada w radach nadzorczych firm wiatrowych. „Wszystkie opinie są opiniami lobbystów wiatrowych. (…) Ci sami lobbyści robią konsultacje społeczne w Sheratonie, gdzie przychodzi Ministerstwo Gospodarki. Czemu nie w Sali Kolumnowej (w Sejmie)?” – pytała.

Posłanka PiS Anna Zalewska przekonywała, że nad projektem należy się pochylić, szczególnie dlatego, że sąsiednie kraje wycofują się z energii wiatrowej. Polityk przekonywała, że jeśli tego nie zrobimy, to „nie uchronimy polskiego krajobrazu, polskiej własności, polskiego rolnictwa i polskiej energii odnawialnej”.

minister_Stanislaw_GawlowskiWiceminister środowiska Stanisław Gawłowski( ten który pląsał na balu firmy EPA) przekonywał, że propozycja PiS zablokuje całkowicie możliwość budowy wiatraków. To dlatego, że nie ma – zdaniem polityka – rejonów w Polsce, które są odległe od zabudowań o 3 kilometry.

Ministra poparł poseł Twojego Ruchu Tomasz Makowski. Tłumaczył, że jego partia jest za odnawialnymi źródłami energii  i za tym, żeby farmy wiatrowe stały na terenie gmin. Zastrzegł jednak, że w dziedzinie odnawialnych źródeł energii powinny zostać przyjęte regulacje prawne, by samorządowcy decydując o budowie elektrowni nie musieli korzystać wyłącznie z prawa o warunkach do zabudowy.

Prezes PiS Jarosław Kaczyński prosił o przerwę i zwołanie Konwentu Seniorów, argumentując że „doszło tutaj do niebywałego wręcz ataku ze strony lobbystów”.  Ten atak pod adresem zwolenników ustawy zaproponowanej przez PiS – tłumaczył polityk – przybrał wręcz formy niebywale, a wręcz wulgarne, „nawet jak na obyczaje ostatnich lat tej izby”.

Donald Tusk poprosił o przerwę i rozmowę z klubem PO. Premier zapewnił też, że prace nad odnawialnymi źródłami energii się przedłużają, bo intencją rządu jest skonstruowanie najlepszego dla Polski miksu energetycznego. To z jednej strony ochrona ludzi i krajobrazu przed inwazją wiatraków, a z drugiej stworzenie mieszanki źródeł energetycznych, która spowoduje, że najbardziej opłacalne źródła energii nie będa sekowane, przepisami prawa krajowego i europejskiego.

Premier przekonywał też, że nie jest słuszne obarczanie PO za kształt pakietu klimatyczno – energetycznego, co przy każdej dyskusji o energetyce czyni PiS. Polityk powiedział, że to największa partia opozycyjna odpowiada za bałagan w przepisach w tym zakresie, a rząd PO musiał poświęcić wiele miesięcy pracy, by odwrócić to, co namieszał PiS.

Donald Tusk zapewnił, że lada dzień Komitet Stały Rady Ministrów skieruje projekt o OZE na posiedzenie rządu i dodał, że wraz z projektem PiS powinien być on rozpatrzony w Sejmie. Premier mówił, że nie widzi powodu, dla którego dzisiaj posłowie mieliby głosować nad odrzuceniem zaproponowanej przez PiS ustawy, choć niektóre jej zapisy wydaja mu się bardzo kontrowersyjne. „Lepiej dalej nad nią pracować, żeby spokojnie i w interesie wspólnym tak zbudować system odnawialnych źródeł energii, który będzie dla Polski i Polaków bezpieczny” – mówił Donald Tusk.

Ostatecznie zgodnie z prośbą premiera, projekt PiS trafił do prac w komisji.

Głos Szczeciński o tym jak to kandydat na Wójta strzelił sobie w kolano.

 Na wstępie artykuł jaki ukazał się na stronie Małkocin.pl niestety pod wpływem nacisków administrator strony  usunął go.
oczko

  07-06-2013 Katastrofa ekologiczna w Małkocinie

  Jezioro na Małkowinach przestało                                istnieć.

 Na wniosek Rady Sołeckiej, miał być tylko udrożniony kanał odpływowy który podtapiał pobliskie domy w tej części wsi. „Specjalnie przekopali głębiej by wypłynęła woda z jeziora” – relacjonują świadkowie zdarzenia. Na czyje polecenie ?
Udrożnienie kanału spowodowało gwałtowny odpływ wody. W ciągu kilku godzin jezioro zniknęło.

Śniete ryby 1Nie dało to szans na przeżycie żyjących tutaj ryb, ptaków, owadów i roślin wodnych prawnie chronionych w Polsce. Większe okazy ryb, były wyłapywane przez wędkarzy i gapiów, mniejsze duszą się do dziś w niehumanitarny sposób w pozostałych głębszych zamulonych oczkach wodnych. Dookoła rozchodzi się fetor śniętych ryb i mułu. W wyniku takiej ingerencji człowieka, odleciało dzikie ptactwo wodne. Nikogo nie interesował fakt okresu lęgowego zamieszkującej jezioro fauny. Choć to okazja do wyczyszczenia dna jeziora z pni
i zanieczyszczeń, przywrócenie do poprzedniego stanu może potrwać kilka lat.

Bagno

 Artykuł Głosu Szczecińskiego, aby przeczytać należy kliknąć w artykuł.

Oczko Mazurowej !

Artykuł Głos Szczeciński

Bagno 2

Tak po decyzji urzędniczej wygląda dzisiaj Jezioro

Bagno 1

Gruzy 2

Eternit

 

100_4284

 

100_4282

 

100_4274

 

100_4266

 

100_4265

 

100_4264

 

100_4263

 

Śniete ryby 1

 

węcej fotografii Jeziorka 

Źródło: Głos Szczeciński

Źródło: Małkocin.pl

nbsp;

Uchwała hamująca zapędy wiatrakowców została przyjęta przez Radę Gminy i obowiazuje na całym terenie gminy Stargard.

radość II

 

  W dniu 24 maja 2013 roku radni na XXIX Sesji Rady Gminy,  głosami – 9 „za”, 2 „przeciw” przy 2 ”wstrzymujących się” przyjęli  tzw. „uchwałę wiatrakową”.

Tym samym na podstawie par.3 przyjęta Uchwała weszła w życie z dniem podjęcia i obowiązywać będzie do czasu wprowadzenia ogólnie obowiązujących przepisów prawnych regulujących zachowanie minimalnych odległości przy lokalizacji elektrowni wiatrowych.

Musi ona jednak uzyskać akceptację Wojewody Zachodniopomorskiego – dział prawny, do którego w ciągu 7 dni Wójt Gminy Stargard Szczeciński przesłał jej treść winien dokonać analizy co do uchybień proceduralnych i prawnych. Ma na to miesiąc od daty wpływu.

Możemy powiedzieć, że w Gminie Stargard Szczeciński mamy obowiązujące zasady lokalizacji przemysłowych turbin wiatrowych.

Należy jednak pamiętać, iż przyjęta Uchwała nie jest aktem prawa miejscowego i nie będzie więc opublikowana w Dzienniku Urzędowym województwa.

Jest Uchwałą intencyjną – wyrażeniem woli mieszkańców, ogólnie przyjętą zasadą, kierunkowskazem.

Równocześnie jest bezwzględnym testem elementarnej przyzwoitości.

Panie Wójcie będziemy się tego trzymać i pilnować!?

Sięgając do genezy tejże Uchwały przypominamy o konsultacjach społecznych i mamy nadzieję, że w innych społecznościach sołectw gminy – zostaną zachowane podstawowe zasady współżycia.

Jednocześnie dziękujemy – mieszkańcom Małkocina i Grabowa czynnie uczestniczącym w obronie swojego zdrowia i mienia, Wójtowi, który nie ugiął się naciskom „pseudo inwestorki”, pracownikom gminy zaangażowanym w tworzeniu tejże Uchwały oraz radnym, którzy zechcieli wysłuchać głosów społeczności – bo przecież zostali przez nich wybrani aby w ich imieniu się wypowiadać.

 

 

Film z głosowania, głosowanie zaczyna się od 4minuty 10 sekundy.

 

Jak operator turbin wiatrowych bawił się w kotka i myszkę z podkomisją sejmową

Wyłączone turbiny wiatrowe zastali posłowie, którzy przyjechali na wizję lokalną do Suczek koło Gołdapi.


Parlamentarzyści z sejmowej podkomisji infrastruktury pracują nad projektem ustawy regulującej inwestycje wiatrowe w Polsce. W czwartek planowali wizję lokalną farmy w Suczkach, gdzie duże turbiny zostały ulokowane zaledwie 250-300 metrów od gospodarstw. Rolnicy skarżyli się posłom na skutki takiego sąsiedztwa: kaleczące ich rzucane przez śmigła bryły lodu, bezsenność i nerwowość z powodu notorycznego hałasu oraz uniemożliwiające normalne życie zjawisko migotania.

Foto. Gazeta Olsztyńska

– To jest kpina z Parlamentu – tak posłowie z podkomisji nadzwyczajnej ocenili zachowanie operatora wiatraków, stojących w Suczkach
Autor: Fot. Zbigniew Świtkiewicz

Na miejscu ekspedycję powitały jednak nieruchome wiatraki. – To skandal – mówi Jerzy Szmit (PiS), który zorganizował wyjazdowe posiedzenie podkomisji. Do Suczek przyjechali razem z nim posłowie Anna Zalewska oraz Andrzej Adamczyk, a także naczelnik wydziału z departamentu gospodarki przestrzennej i budownictwa w resorcie transportu Lidia Piotrowska, ekspert i przedstawiciele organizacji społecznych. – Był z nami dr Waldemar Jaszczuk, specjalista z Politechniki Warszawskiej, który miał dokonać pomiaru hałasu. Jednak wiatraki, pomimo że mocno wiało, zostały unieruchomione – relacjonuje Szmit.

Ekipa udała się więc do pobliskiej Gołdapi, gdzie w sali urzędu miasta przeprowadziła wyjazdowe posiedzenie.

W jego trakcie posłowie odebrali od mieszkańców wsi Suczki telefon z informacją, że wkrótce po ich wyjeździe wiatraki zaczęły pracować. Zapadła decyzja o niezwłocznym powrocie na miejsce wizji lokalnej. Tym razem pomiary hałasu udało się przeprowadzić.

Właścicielem farmy wiatrowej w Suczkach jest firma Goldap 2007 Management, spółka komandytowa zarejestrowana w Szczecinie. O powód wyłączenia turbin chcieliśmy zapytać jej zarząd, jednak w sekretariacie uzyskaliśmy informację, że w tym tygodniu kontakt nie będzie możliwy.
Migotanie

Drugim celem wizji lokalnej było poznanie opinii mieszkańców wsi. – Na wiosnę i jesienią na śmigłach wiatraka zbiera się lód, który podczas jego rozruchu razi nas niczym pociski. Mój mąż został ugodzony takim kawałkiem lodu w plecy. Bardzo go przez kilka dni bolało – powiedziała Stanisława Wińska, której gospodarstwo znajduje się 260 metrów od ogromnego wiatraka. – Co najgorsze, kilka turbin postawiono przy samej drodze, więc ci, którzy z niej korzystają, narażeni są na ugodzenie lodem. Ten lód jest też uciążliwy dla gnanych drogą krów. Kiedy w nie uderza, nie można ich potem uspokoić – dodał Andrzej Grażulis, sołtys wsi Suczki.

Mieszkańcy mają dość hałasu generowanego przez turbiny. Opowiadali też parlamentarzystom, że na ich zdrowiu negatywnie odbija się tzw. efekt migotania świateł, wywoływany przez słońce prześwitujące przez śmigła pracującego wiatraka. – Najgorzej jest w słoneczne dni, w południe. Kiedy pracuję w domu, to mam wrażenie, jakby ktoś ciągle zapalał i gasił światło. To okropnie działa na nerwy – zaznacza Wińska.

Projekt nowelizacji ustawy prawo budowlane i ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym, która ma uregulować kwestie dotyczące inwestycji wiatrowych, złożyła w Sejmie w lipcu 2012 r. – w imieniu klubu PiS – poseł Anna Zalewska. Zakłada on m.in., że turbiny wiatrowe o mocy powyżej 500 KW nie mogą być budowane w odległości mniejszej niż 3 km od zabudowań mieszkalnych oraz terenów leśnych, ze szczególnym uwzględnieniem europejskiej konwencji o ochronie krajobrazu, bezpieczeństwa środowiska i ochrony przed hałasem i drganiami. Firmy, które postawiły wiatraki bliżej, musiałyby w ciągu 5 lat od wejścia ustawy w życie przenieść je na odległość co najmniej 3 kilometrów.

W marcu br. sejmowa Komisja Infrastruktury powołała podkomisję nadzwyczajną, która pilotuje nowelę. W pierwszym czytaniu projekt nie został odrzucony, co daje możliwość prowadzenia nad nim dalszych prac. – To dobry sygnał, gdyż z zasady członkowie obecnego rządu wszystkie projekty PiS odtrącają już na samym początku – mówi poseł Jerzy Szmit. Kiedy podkomisja zakończy prace nad projektem ustawy, jej członkowie sporządzą sprawozdanie, które trafi do Komisji Infrastruktury. Ta będzie mogła skierować projekt do pierwszego czytania w Sejmie. Przewodniczącym podkomisji został poseł Andrzej Adamczyk.

Źródło : http://kochamymazury.pl/

Źródło :http://www.naszdziennik.pl/

Źródło:  Gazeta Olsztyńska

Nowa uchwała Gminy Stargard w kwestii budowy farm wiatrowych w maju.

wiatrak_poległ

Pracowity tydzień poprzedzający sesję Rady Gminy mieli Państwo  Wiesława i Roman Kuśnierz.

Na poprzednich komisjach  Radni stwierdzili,  że uchwała w kwestii odległości wiatraków dla naszej Gminy jest zbędna,  a dyskusje toczyli we własnym gronie nie zapraszając wnioskodawców.  Państwo Kuśnierz postanowili , że sami wproszą się na obrady każdej z trzech komisji i wyjaśnią Radnym „co autor miał na myśli”.

Efekt rozmów z władzami gminy i Radnymi jest taki,  że na piątkowej sesji  Rady Gminy  sucha uchwała dotycząca odległości farm wiatrowych od domów , która miała być  głosowana na sesji i nie miała szansy zostać przegłosowaną na  „ZA” została wycofana .

Na kolejną majowa sesję Wójt  Gminy Kazimierz Szarżanowicz przygotuje tą samą uchwałę ale… uzupełnioną o punkt  mówiący że uchwała będzie obowiązywała do czasu uregulowania odległości farm wiatrowych przez ustawodawcę, czyli do czasu przyjęcia  ustawy przez Sejm .

Kolejny raz Pani Wiesia i Pan Roman  wykonali nieocenioną pracę dla dobra nie tylko mieszkańców Małkocina i Grabowa ale dla całej Gminy Stargard, czapki z głów drodzy Państwo przed Państwem Kuśnierz.

Nie oceniona w tej kwestii jest rola Wójta,  który wzorem sąsiednich gmin Pyrzyce, Choszczno Stargard przygotuje taka uchwałę.

Kolejny raz w wojnie z wiatrakowymi uzurpatorami wracamy z tarczą.

W czyim imieniu wypowiada się radna Sylwia Więcek ?

            W dniu 10 kwietnia br. odebraliśmy z Urzędu Gminy w Stargardzie Szczecińskim pismo podpisane przez Wójta Kazimierza Szarżanowicza o następującej treści:

mapa-elektrownie-wiatrowe-zachodniopomorskie-mała-rozdz.

Planowane inwestycje farm wiatrowych zachodniopomoskie

 W odpowiedzi na złożony, w imieniu Komitetów Protestacyjnych Małkocina i Grabowa, projekt uchwały w sprawie stanowienia o kierunkach działania Wójta Gminy Stargard Szczeciński informuję, że na posiedzeniach komisji rady gminy w dniach 25,26 i 27 marca 2013 roku zapoznałem radnych z przedłożonym przez Panią projektem uchwały. Na najbliższą sesję rady gminy, która zaplanowana jest na dzień 26 kwietnia 2013 r., przedłożę radzie projekt uchwały o zaproponowanej przez Panią treści..”

            Po przeczytaniu pisma z wielką radością  poinformowaliśmy członków Komitetów Protestacyjnych w Grabowie i Małkocinie o propozycji dialogu ze strony Gminy w tak drażliwej sprawie postawienia farmy wiatrowej na terenie tych sołectw.

Mając na uwadze iż  radni w poszczególnych Komisjach zapoznali się z treścią proponowanej uchwały postanowiłem zapoznać się z ich stanowiskiem i propozycjami.

Jak bardzo się zdziwiłem!!!

            Po lekturze protokołów z Komisji odniosłem wrażenie iż radni są tak, jak politycy bardzo mocno oderwani od otaczającej nas rzeczywistości. Można by rzec „officiali client cum lupus” – „urzędnik petentowi wilkiem jest”, ale to nie urzędnicy są przeciwni obywatelom lecz część radnych, którzy zapomnieli iż zostali wybrani przez tychże obywateli do pełnienia funkcji w ich imieniu.

walduś

Z wypowiedzi na posiedzeniu Komisji Gospodarki Mienia Komunalnego i Budżetu w marcu br. radna Sylwia Więcek tymi oto słowami cyt.: „…jak jedna osoba ma nakazywać jakie decyzje ma podejmować Rada Gminy lub Wójt Gminy. Podjęta uchwała ma obowiązywać na terenie całej Gminy, a może mieszkańcy innych miejscowości na to by się nie zgodzili…

Zastanawiam się czy to jest zwykłe lenistwo czy brak rzetelności ze strony radnej. Przychylam się do tego pierwszego. Gdyby wspomniana radna zadała sobie trochę trudu lub dobrze słuchała naszych wypowiedzi na wcześniejszych sesjach, to bez problemu ustaliłaby iż Pani Kuśnierz złożyła wniosek do Pana Wójta Gminy Stargard Szczeciński wraz z propozycją projektu uchwały  w imieniu Komitetów Protestacyjnych ze wsi  Grabowo i Małkocin. Komitety te powstały analogicznie w latach 2009 i 2011.

Wniosek wraz z projektem uchwały został złożony celem przeprowadzenia rzeczowej dyskusji w przedmiocie. Grzecznością więc było poprosić składających go, w imieniu części obywateli, aby nad nim się pochylić, bo przecież będzie „…uchwała obowiązywać na terenie całej Gminy…” Może należałoby się zastanowić choćby nad autopoprawką, to że uchwała będzie obowiązywała do momentu uregulowań ustawowych lub innym merytorycznym rozwiązaniem.

  Bo jak dotąd, a minęło już dwa lata kadencji nikt nie pofatygował się aby obywatele mieli możliwość składania inicjatyw uchwałodawczych? Czy tak miała wyglądać demokracja!

Zastanawiam się też w czyim imieniu radna się wypowiadała, może w imieniu tych co jeszcze nie wiedzą jakie „piekło” im szykujecie za sprawą właśnie takiego działania!? Polecam obejrzeć mapę Powiatu Stargardzkiego – z rozpoczętymi procedurami planistycznymi.

A może w imieniu tylko tych nielicznych, którzy będą mieli profity z tego tytułu. A co z dochodami Gminy? Czyż radna, która występuje w imieniu obywateli pofatygowała się sprawdzić ileż to pieniędzy uzyskuje gmina z tytułu już istniejącej inwestycji zlokalizowanej w Tychowie!

  Jak mam to rozumieć „…Komisja nie wyraziła zgody na przygotowanie projektu uchwały przez Wójta Gminy, ponieważ zablokuje to możliwości dla innych miejscowości w Gminie…”         To właśnie w strefie oddziaływania farmy wiatrowej zostaną ograniczone możliwości rozwoju, które wynikają m. in. z treści Raportu… „Wariantowanie inwestycji” – str. 97!

            Z przykrością muszę stwierdzić iż prawie od dwóch lat staramy się Państwu przybliżyć zagadnienie, ułatwić podjęcie stosownych mądrych decyzji – skutek jednak jest odwrotny.

Dzisiaj tak wypowiadają się przedstawiciele firm  stawiających wiatraki /nie załatwiających papiery/:

- nie wyobrażają sobie aby ich stawianie traktować jako inwestycje celu publicznego oraz

- niedopuszczalną rzeczą jest aby powstawały na warunkach zabudowy.

Proponuję przeczytać protokół z ostatnich obrad Podkomisji nadzwyczajnej powołanej do rozpatrzenia poselskiego projektu ustawy o zmianie ustawy Prawo Budowlane i ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym ( druk 758 ).

Pragnę przypomnieć tylko – kto podejmuje działalność, której negatywne oddziaływanie na środowisko nie jest jeszcze w  pełni rozpoznane, jest zobowiązany, kierując się przezornością, podjąć wszelkie możliwe środki zapobiegawcze.

 

Z poważaniem: Roman Kuśnierz  

Czy Pan Paczewski czytał raport środowiskowy na podstawie którego wydał pozytywną opinię sanitarną dla farmy wiatrowej?

J. Paczewski

J. Paczewski

Warunki wydania pozytywnej opini sanitarnej.

 

 

 

 

 

 

Po „wnikliwej” analizie raportu środowiskowego  Pan Dyrektor Paczewski wydał pozytywna opnię sanitarną.

Jak mozna było>>>>

Panie Dyrektorze jak można było………. jak można?

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Jeśli chodzi o nas sprawy idą w dobrym kierunku. Producenci wirtualnej energii z oze apelują do rządu o ratunek. To tak samo jakby twórca Amber Gold apelował do oszukanych o zrozumienie.

Trójkat_oszustw

Wzywają  rząd do pilnego skierowania do Sejmu projektu „solidnej i rzetelnej” ustawy o OZE (Odnawialnych Źródłach Energii).

W przekonaniu Michała Ćwila z Polskiej Izby Gospodarczej Energii Odnawialnej, jest absolutnie konieczne wprowadzenie gwarantowanej, minimalnej ceny „zielonych certyfikatów”. Miały one stymulować branżę, ale są dziś warte tak mało, że nic nikomu się nie opłaca. Michał Ćwil podkreślał, że przedsiębiorcy inwestowali w ekologiczne instalacje kalkulując opłacalność przedsięwzięcia przy cenie certyfikatu w wysokości 230 złotych, a nie 130-tu, jak jest obecnie.

Potencjalni inwestorzy wyczekują. Nie podejmą decyzji nie wiedząc, jaka jest ustawa.

Benny Laursen, przedstawiciel polsko-duńskiej firmy produkującej biogaz, widzi przyszłość branży w czarnych barwach. W jego ocenie, na naszych oczach dokonuje się upadek firm prywatnych. Uważa, że rząd biernie się temu przygląda. Dał przykład swojego przedsiębiorstwa: 650 złotych za megawat musiałaby otrzymać jego biogazownia, by produkcja się opłacała. Tymczasem otrzymuje zaledwie 300 złotych. „Tego nikt nie wytrzyma. Rząd nie wie albo nie chce wiedzieć”, mówił Benny Laursen.

Przedstawiciele producentów i sprzedawców zielonej energii mają zaplanowane na poniedziałek spotkanie w Ministerstwie Gospodarki. Na dzisiejszą konferencję zaprosili przedstawicieli rządu, ale nikt się nie zjawił. Wcześniej wystosowali kilka listów otwartych do premiera Donalda Tuska, w których zdiagnozowali „głęboką zapaść’ rynku energii uzyskiwanej ze źródeł odnawialnych.

Projekt ustawy o OZE jest w ciągłych konsultacjach międzyresortowych. Przedstawiciele „grupy inicjatywnej” – jak sami siebie nazwali – chcą, by pracując nad ustawą, bardziej się z nimi liczono.

Źródło : Forsal.pl

Schemat działania oze jest identyczny jak  w załączonej grafice.  

Oryginalny tytuł : Wiatrowy lider zagrożony? A na usta ciśnie się: I kto w europie jest największym frajerem?

 

raz_na

             Polska jest największym rynkiem energetyki wiatrowej wśród nowych państw członkowskich Unii Europejskiej oraz posiada znaczący potencjał szacowany na 3682 TWh do 2030 roku – to główne wnioski z najnowszego raportu Europejskiego Stowarzyszenia Energetyki Wiatrowej (EWEA) „Wiatr ze wschodu. Wschodzące europejskie rynki energetyki wiatrowej”.

Raport analizuje rozwój energetyki wiatrowej nie tylko w nowych państwach członkowskich UE, ale także w Chorwacji, Turcji i Rosji. Pięć z dwunastu przyjętych państw (Bułgaria, Polska, Republika Czeska, Rumunia oraz Węgry) posiada 88 proc. łącznej mocy zainstalowanej w energetyce wiatrowej we wszystkich nowych państwach członkowskich. Polska jest wśród nich zdecydowanym liderem – w energetyce wiatrowej mamy zainstalowane ponad 2,3 GW.

– Boom w przyłączeniach do sieci, który miał miejsce na początku 2012 r. ma niestety głębsze dno – tłumaczy Ewa Kurdyła, dyrektor Polskiego Stowarzyszenia Energetyki Wiatrowej

Inwestorzy z branży energetyki wiatrowej podjęli wysiłki, aby ukończyć projekty w 2012 r. w celu skorzystania z aktualnych ram prawnych i odroczyli przyszłe inwestycje. Niepewność związana ze zmianami w przepisach dotyczących energetyki odnawialnej może znacznie spowolnić rozwój branży w Polsce. Mimo, że Polska posiada najbardziej dojrzały rynek energetyki wiatrowej w regionie Europy Wschodniej, to ryzyko regulacyjne oceniane jest obecnie jako bardzo wysokie. Przeciągające się prace nad ustawą o OZE oraz ciągła niepewność jutra mogą „wywiać” z Polski poważnych zagranicznych inwestorów. A kluczowe są dla nich: przewidywalność otoczenia oraz jasne ramy prawne. Pod tym względem, Polskę bije na głowę chociażby Turcja, która oferuje stabilne warunki inwestycyjne. – Niektóre kraje, takie jak Czechy, Węgry i Bułgaria, nie mają stabilnego ustawodawstwa w zakresie odnawialnej energii i dopóki rządy tych państw nie ustanowią długofalowej polityki dotyczącej energetyki odnawialnej to inwestorzy i banki będą się wycofywać – przyznaje Christian Kjaer z Europejskiego Stowarzyszenia Energetyki Wiatrowej.

 

 

 

 

 

Źródło:www.ekonomia24.pl

W Grabowie mamy Maratończyka. Artur Kasprzak ukończył swój pierwszy maraton z bardzo dobrym wynikiem, GRATULJEMY.

 MY WSZYSTKO WIEMY !   I PRZED NAMI NIC SIĘ NIE UKRYJE

maraton baner

7 kwietnia 2013 roku w Dębnie Lubuskim odbył się jubileuszowy, czterdziesty bieg maratoński, coroczna impreza Mistrzostw Polski.

To najstarszy maraton w Polsce.

Pomysłodawcą i pierwszym organizatorem maratonu w tym mieście był nauczyciel wychowania fizycznego i wychowawca wielu pokoleń lekkoatletów Henryk Witkowski.
Trasę 42 km i 195 metrów zawodnicy pobiegli ulicami miasta oraz poza nim, zalesionymi drogami.

Poniżej trasa biegu maratońskiego w Dębnie Lub.

trasa maratonu

          

W biegu udział wzięło 1395 zawodników, a wśród nich nasz sąsiad zza miedzy, mieszkaniec

Grabowa  ARTUR  K A S P R Z A K    z Klubu Biegacza Jysk ( Pol )

 

maratończyk11

Z czasem 4:12:24 sek. zajął on bardzo dobre 266 miejsce w swojej grupie wiekowej M-40, a wśród wszystkich uczestników maratonu 791 ( open ). Był to pierwszy maraton, w którym uczestniczył. Zapewniamy, że jest to bardzo dobry wynik w tak wymagającym kondycji, hartu ducha i wytrzymałości biegu.

 

G R A T U L U J E M Y !!!

Życzymy dalszych sukcesów w tej bardzo trudnej dyscyplinie sportu.

W ślad za dziennikarzami nawołujemy Pana Panie Wójcie do działania na rzecz zdrowia i życia mieszkańców gminy odnośnie lokalizacji i budowy farm wiatrowych.

Panie Wójcie to już nie tylko   nieskromni mieszkańcy Małkocina i Grabowa domagają sie ustalenia odległości farm wiatrowych od swoich  domów. 

 

Kliknij w artykuł żeby go powiększyć.

kurier-wiatraki

Źródło: Kurier Szczecński

Odpowiadamy na pismo od Marszałka

Geblewicz

FOTO: Radioszczecin.pl

Od jakiegoś czasu mieszkańcy naszego województwa, którzy złożyli wnioski do Planu Zagospodarowania Przestrzennego otrzymują odpowiedzi od Marszałka Olgierda Geblewicza dotyczące dwóch wniosków:

- żądania zawieszenia postępowań administracyjnych związanych z umożliwieniem lokalizowania elektrowni wiatrowych na terenie województwa zachodniopomorskiego do czasu prawnego uregulowania problematyki bezpiecznej lokalizacji elektrowni wiatrowych przez Parlament Rzeczpospolitej Polski

- żądania zawieszenia postępowań administracyjnych związanych z umożliwieniem lokalizacji elektrowni wiatrowych na terenie województwa zachodniopomorskiego do czasu dostosowania planu zagospodarowania przestrzennego województwa do Koncepcji Przestrzennego Zagospodarowania Kraju 2030 (KPZK2030)

Pan Marszałek zapewnił w piśmie, że obecnie zmieniany PZPWZ poddany będzie procedurze dostosowania do KPZK 2030 jednak nie czuje się podmiotem kompetentnym do rozpatrzenia wniosków tej treści i wezwał mieszkańców do ich uzupełnienia w terminie 7 dni.

Pan Marszałek poinformował także, że pozostałe wnioski zostaną rozpatrzone.

Cieszymy się bardzo, że Pan Marszałek zajął się tematem i oczywiście przygotowaliśmy odpowiedż na pisma skierowane do mieszkańców.

WZÓR ODPOWIEDZI UDOSTĘPNIAMY:

Pismo do Marszałka plik PDF

Wystarczy uzupełnić dane: imię , nazwisko, adres, ulica, nr domu, kod miejscowość oraz datę i podpisać. Prosimy o odsyłanie odpowiedzi (wg wzoru lub własnego autorstwa) na dres:

Marszałek Województwa Zachodniopomorskiego

ul. Korsarzy 34

70-540 Szczecin

można też złożyć pisma osobiście.

Skoro Pan Marszałek nie czuje się właściwym do rozpatrywania tych wniosków poprosiliśmy o przekazanie ich Wojewodzie Zachodniopomorskiemu, jako organowi nadzoru nad działalnością gmin pod kątem zgodności z prawem.

Mamy nadzieję, że Pan Marszałek zajmie się pozostałymi wnioskami ze szczególną skrupulatnością. I weżmie pod uwagę fakt, że chodzi tu o zdrowie mieszkańców całego województwa, które jest zagrożone.

Przypomnijmy choćby mapę istniejących i planowanych inwestycji wiatrowych w naszym regionie, gdzie zaznaczono szkodliwą 3 km strefę oddziaływania.

Elektrownie Mapa Inwestycji

Elektrownie Mapa Inwestycji  II

Autorzy raporu środowiskowego wykazali się wyjątkowym nieprzygotowaniem, do rozprawy administracyjnej podeszli tak jak do sporządzenia raportu środowiskowego, czyli ……………………….

kłamca kłamca

kłamca kłamca

 

W dniu 21.03.21013 w świetlicy wiejskiej w Małkocinie odbyła się rozprawa administracyjna z udziałem społeczeństwa.

Tak to miało się nazywać, niestety jako strona na rozprawie  wystąpili  tylko przedstawiciele firmy Energy on West z Piły.  Pracownicy gminy zignorowali zaś prawo występowania jako strony mieszkańców wsi bezpośrednio narażonych na oddziaływanie wiatraków i personalnie nie zaprosili nikogo

Firmę  reprezentowała pełnomocnik oraz autorzy raportu środowiskowego.  W związku z tym, że ogłoszeń o planowanym spotkaniu na tablicach ogłoszeń we wsi nie było, a ponadto godzina rozpoczęcia rozprawy została wyznaczona zbyt wcześnie, mieszkańcy nie dopisali.

Bezspornym faktem jest,  że spotkanie było bezzasadne,  ponieważ sedno rozprawy czyli raport środowiskowy  postanowieniem Dyrektor RDOŚ w Szczecinie został odesłany do firmy Energy on West  celem uzupełnienia .  Jednym słowem Prezes E. Wardach przedstawiła do oceny bubel licząc  na to, że nikt tego nie będzie czytał i analizował.

Na sali  znalazły się jednak osoby, które z treścią tego dokumentu się zapoznały,  a szczególnie wnikliwie raport przeanalizowali Państwo Kuśnierz wytykając „sklejaczom” raportu szereg nieprawidłowości i nieścisłości . Autorzy raportu dopasowując go do warunków miejscowych wykazali się daleko idącą ignorancją i niekompetencją .

Szczytem arogancji popisała się Pani pełnomocnik firmy zastraszając,  strofując oraz nie pozwalając zabrać głosu bezpośrednio zainteresowanym mieszkańcom wsi. Młodzi wykonawcy raportu środowiskowego zupełnie nie wiedzieli po co przyjeżdżają,  na spotkanie nie byli przygotowani ,  nie potrafili odpowiedzieć rzeczowo na żadne z zadanych pytań,  często mijając się z prawdą.

Pani autor rozpoczynając swój wywód była przekonana że jej zadaniem jest opowiedzieć nam bajkę o dobroczynności wiatraków. Niestety spotkała się z ludźmi,  którzy wiedzieli o co maja pytać, ona zaś nie wiedziała co ma odpowiedzieć.

 Chwaląc się przy tym,  że rocznie przygotowuje 50 raportów środowiskowych, czy tylko przy tym jednym wykazała się daleko idąca, nierzetelnością, czy może jest to standard podczas prac nad takimi dokumentami zamawianymi przez firmy z branży OZE. 

Przeciwko przedstawicielom gminy mieszkańcy wysunęli bardzo poważny zarzut mówiący o tym,  że nie informują przyszłych mieszkańców  Małkocina i Grabowa  występujących o warunki zabudowy o planowanej farmie wiatrowej.

Gminę można porównać do pani prezes która stoi w głębokim rozkroku.Z jednej strony sądzi się z gminą o 29 milionów odszkodowania za brak akceptacji dla jej projektu, z drugiej strony zaś naciska na wydanie warunków zabudowy pod farmę wiatrową. Gmina z jednej strony remontuje szkołę w Małkocinie za grube miliony i zapewne chciałaby rozwoju wsi po, to by budynek szkoły nie stał pusty, z drugiej strony odstrasza przyszłych potencjalnych mieszkańców wsi nie potrafiąc definitywnie zakończyć  problemu zbyt bliskiej odległości budowy wiatraków .  Przecież wystarczyłaby  Panie Wójcie  jedna uchwała ustanawiająca minimalną odległość wiatraków od domów na poziomie 2000 metrów.

Jak długo jeszcze będziemy zmuszeni uczestniczyć w tego typu żenujących spektaklach. Społeczeństwo sołectw Małkocina i Grabowa jednoznacznie się wypowiedziało temat stawiania wiatraków nad głowami ich domów w ubiegłym roku 25 marca, odpowiadając NIE WIATRAKOM!

 

Wygrana walka z wiatrakami to nie precedens. My jesteśmy tego najlepszym przykładem, może nie wygraliśmy jeszcze wojny ale wygrywamy bitwy. W Sejnach stowarzyszenie wygrało wojnę.

bloki sejny

Jak pokazuje przykład z Sejn – walka z wiatrakami wcale nie musi być walką z góry skazaną na niepowodzenie. Stowarzyszenie Społeczno-Ekologiczne Sejna I zaskarżyło decyzję wójta gminy Sejny, pozwalającą na zbudowanie farmy wiatrowej w odległości kilkuset metrów od bloków mieszkalnych. Po kilku latach sądowych procesów członkowie stowarzyszenia doczekali się ostatecznego wyroku Naczelnego Sądu Administracyjnego. I co najważniejsze – jest to dla nich wyrok korzystny. To pierwszy taki przypadek na Suwalszczyźnie. I jak zapowiada stowarzyszenie – raczej nie ostatni.

Sejny. Czterysta metrów od tych bloków miały stanąć elektrownie wiatrowe. Miały, ale nie staną. Członkowie stowarzyszenia, które jako jedyne na Suwalszczyźnie walkę z wiatrakami wygrało, cieszą się ze swojego sukcesu.

Jak mówi Konrad Ponganis ze Stowarzyszenia Społeczno-Ekologiczne „Sejna I” – To jest 10 wiatraków, na Ziemi Sejneńskiej ma być 110 na chwilę obecną wiatraków. 11 wiatraków ma stanąć też tutaj niedaleko, z tej i z tej strony. Tak, że to jest tylko początek.

Początek walki z wiatrakami. Na wniosek stowarzyszenia dwa lata temu zostało wszczęte postępowanie w sprawie unieważnienia decyzji środowiskowej wójta gminy Sejny. Samorządowe Kolegium Odwoławcze stwierdziło rażące naruszenie prawa przy jej wydawaniu. Sprawa przetoczyła się przez sądy wszystkich instancji. Ostatecznie Naczelny Sąd Administracyjny oddalił skargę kasacyjną inwestora.

Mieszkańcy Sejn z takiego zakończenia sporu też są zadowoleni. Swoje zdanie o sąsiedztwie wiatraków mają od dawna wyrobione. – Jestem przeciwny temu, bo jest za blisko nas. Jakby było ze 2 kilometry, to wtedy wyrażam zgodę – mówi Tadeusz Krakowski.

Na Suwalszczyźnie jest zakładanych coraz więcej stowarzyszeń przeciwstawiających się budowie wiatraków w pobliżu domów oraz miejsc cennych przyrodniczo. – Mogą być pomocne dla osób, które będą decydowały o planach przestrzennego zagospodarowania tych gmin, ponieważ dostarczają informacji. Sami radni, podejrzewam, nie mają zbyt dużej wiedzy na ten temat – dodaje Andrzej Szturgulewski, starosta sejneński.

Zdaniem starosty – stowarzyszenia te mogą być wartościowym doradcą. Zdaniem przedstawicieli stowarzyszeń – w praktyce – w wielu gminach wygląda to zupełnie inaczej. – Mamy wrażenie, że za mało jest dialogu społecznego – mówiącego o przyszłości – powiedział Jerzy Czyżyński ze Stowarzyszenia Krusznia.

Przykład Sejn pokazuje, że z niechcianą inwestycją można jednak wygrać. Nawet jeżeli stoją za nią ogromne pieniądze.

Źródło: http://www.tvp.pl/bialystok/